wedkarstwo, wedkarstwo splawikowe, wedkarstwo gruntowe, wedkarstwo spiningowe, wedkarstwo morskie, wedkarstwo muchowe, muszkarstwo, sklep wedkarski, wedkowanie, lowienie ryb, porady dla wedkarzy, blog wedkarski, wedkowanie,sklep wedkarski polkowice, sklep wedkarski lubin, sklep wedkarski, akcesoria wedkarskie, sklep spinning, sklep muszkarstwo, sklep splawik, splawiki, muszkarstwo, zanety, plecionki

Wędkarski obiektyw

Bolenie 1maj- 15czerwiec 2014

 

Trochę o sezonie 2014 na Odrze. 1maj - 15 czerwiec. Wszystko zaczęło się 1 maja na Odrze przy wodzie na poziomie 210cm w Głogowie. Można powiedzieć o niej niska-średnia. Nie każde przedłużenie główki było dobrym miejscem. Przy wodzie na poziomie 230-240 prawie każde przedłużenie jest z rybami. Trzydzieści centymetrów wody więcej nad kamieniami rozmytej główki o tej porze roku pozwalało boleniom na spokojne ustawienie się i skuteczne ataki.

Na początku sezonu woda była jednak niższa i konieczne stało się łowienie na głębszych rozmyciach główek lub rozmyciach z większymi kamieniami. 1 maja nad wodą byliśmy trochę po dziewiątej. Przyjemna pogoda bez wiatru z przydymionym niebem. Nie było widać żadnych oznak żerowania boleni. Po obłowieniu wielu główek nie udało nam się skusić bolenia do brania. Minęły cztery godziny a następna w kolejności była główka z głębszą wodą na przedłużeniu. Wobler sprowadzony na to przedłużenie od strony napływowej dał mi pierwszą rybę w sezonie. Żadnego szybkiego prowadzenia tylko spokojny spływ woblera wachlarzem do szczytu główki. Silny atak i daleki odjazd ryby mocno w dół rzeki i daleko za linię warkocza. Rybę musiałem podebrać na napływie kolejnej główki. Tak dla mnie zaczął sie sezon boleniowy 2014 (fotorelacja w GALERII - Pierwszy w sezonie) W kolejnych wyjazdach ryby były znacznie aktywniejsze i w większości łowiło się je gdy zaznaczały swoją obecność atakami. Taki stan utrzymywał się do 15-20 czerwca. Na naszym odcinku Odry ryby były bardzo aktywne. Moje wyjazdy były skupione na popołudniowych godzinach pomiędzy szesnastą a zmierzchem. Praktycznie 90 procent ryb złowiłem w okolicach szczytu główki nawet kiedy woda osiągnęła poziom najwyższy na jakim w tym roku łowiłem czyli powyżej 370cm.

Stanowiskiem numer jeden była woda bezpośrednio za główką. Bolenie ustawiały się poniżej rantu który tworzy się za zalaną ostrogą. Tam miały spokojną wodę z której mogły wykonywać ataki w powierzchniowe szybsze partie wody. Wielką przyjemność sprawia mi możliwość wcześniejszej obserwacji wody. Zawsze coś można dostrzec, lepiej się nie śpieszyć. Każdy z nas będzie bardzo zadowolony kiedy po takiej obserwacji uda się nam skusić do brania właśnie tego bolenia którego wczesniej wypatrzyliśmy. Można spokojnie pomyśleć i zastanowić się jak w piewszych rzutach podać przynętę. Na średniej i wysokiej majowej wodzie większość ataków można było dostrzec właśnie za zalaną ostrogą w pobliżu warkocza. Chyba najlepsze efekty miałem ze spokojnego dryfu tuż przed rantem, nad samym rantem i zaraz za nim. Nie musiały to być dryfy idealnie równoległe do rantu, bardzo często moje woblery w dryfie początkowym pracowały przed rantem aby w połowie sprowadzania przynety przejść przez rant i ostatnie metry do szczytu pokonać za rantem. Warto zmieniać nasze dryfy przyspieszając je lub spowalniając. Innymi ciekawymi miejscami w połowie maja okazały się rozmyte końce ostróg wchodzące w główny nurt. Ryby stawały za kamieniami i w zagłębieniach na rozmyciach główek. Widocznych ataków z takich miejsc zaobserwowałem niewiele za to ryby były duże. Zdarza się, że szczytowe części ostróg są mocno pokiereszowane, mają spore braki w kamiennym wybrukowaniu. Im większy brak tym lepiej a dokładniej im wiekszy i głębszy brak tym lepiej. Właśnie takie dołki na sporej wodzie są na tyle mocno przylane, że bolenie wybierają je jako stanowiska do ataku. Atakują szybko bo woda szybko płynie. Ustawiałem się pieć albo dziesięć metrów od szczytu i spokojnie obławiałem wspomniane łowisko. Jeśli woda jest mocno brudna warto nasze obławianie wykonać systematycznie, punktując każde widoczne zawirowanie i warkoczyk nad rozmyta ostrogą. Rapy atakują przynety sprowadzone w to miejsce łukiem, również takie które szybko uciekają a znajdą się chociaż przez chwilę w strefie widzenia ryb. Co ciekawe bolenie które stają w takim zagłębieniu a otrzymały przynętę niemal centralnie na głowę najczęściej także decydują sie na atak. To z pewnością jedne z ciekawszych brań. Widzimy jak wobler wpada do wody a ta w tej albo kolejnej sekundzie otwiera się przy potężnym ataku wielkiej srebrnej ryby. To własnie na dużej i brudnej wodzie na koniec maja miałem najlepsze wyniki. Większosć ryb była poniżej 60cm ale to przecież nie jest najważniejsze (fotorelacja w GALERII- Boleniowy amok).

A co powiedzieć o stronie napływowej w okolicach szczytu? Zawsze warto sprawdzić napływ kilkoma dobrymi przeprowadzeniami. Podobnie ja nie odpuszczałem napływów na moich odcinkach Odry. Wszystkie rzuty kierowałem kilka metrów w główny nurt rzeki i w kolejnych podaniach wachlarzami sprowadzałem przynętę coraz bliżej szczytu ostrogi. Warto sprowadzić woblera w różnych tempach. W maju tego roku bolenie zdecydowanie najlepiej reagowały na wolne lub średnie tempo. Aby skutecznie obłowić napływ ostrogi staram się zająć dobre stanowisko. Najlepiej jeśli można wejść pomiędzy główkami do wody aby skrócić dystans do napływu i szczytu. Ten element nabiera szczególnego znaczenia gdy główki są długie i z brzegu pomiędzy główkami nie jesteśmy w stanie wykonać rzutów które dosięgną nurtu. Kiedy ostrogi są krótkie wtedy bez problemu z pomiędzy główek sięgamy nurtu i skutecznie możemy wprowadzić przynętę na napływ. Zazwyczaj wystarczy kilka udanych rzutów aby ocenić czy jest jakiś aktywny boleń a jeśli ryby cyklicznie powtarzaja się na napływach warto poświęcić tym miejscom więcej uwagi i czasu. Tej wiosny na napływach, które obławiałem nie działo się najlepiej za wyjątkiem napływów na samych szczytach. Podsumowując okres maja i czerwca można powiedzieć, że był pogodowo, stanem wody i żerowaniem boleni bardzo sprzyjający. Myślę, że nie małe znaczenie miał fakt łowienia na odcinkach pozbawionych presji wędkarskiej. Zresztą przez cały tegoroczny sezon boleniowy nad Odrą nie było tłumów być może dlatego, że bardzo dopisały komary. Nad krzakami i pokrzywami i w nich samych można było usłyszeć wyraźne buczenie i mocno oberwać. Bez moskitiery należało zapomnieć o normalnym przebywaniu nad wodą.  Ciasno zaczęli mieć łowiący na łodziach i pontonach których to wyraźnie przybyło.


Czerwcowe łowy.

Klenie na obrotówki złowione na koniec czerwca. 60 Damiana złowiona w południe 27.06. Woda 210. Wieczorna średnia woda- 230. Łowienie na spadającej wodzie- 270. Bolenie…
67