wedkarstwo, wedkarstwo splawikowe, wedkarstwo gruntowe, wedkarstwo spiningowe, wedkarstwo morskie, wedkarstwo muchowe, muszkarstwo, sklep wedkarski, wedkowanie, lowienie ryb, porady dla wedkarzy, blog wedkarski, wedkowanie,sklep wedkarski polkowice, sklep wedkarski lubin, sklep wedkarski, akcesoria wedkarskie, sklep spinning, sklep muszkarstwo, sklep splawik, splawiki, muszkarstwo, zanety, plecionki

Wędkarski obiektyw

W lutym na Pomorzu.

Cztery dni lutowego trociowania okazały się być- niełatwe. W przeciwieństwie do stycznia, teraz mieliśmy prawdziwie zimowe warunki. Przyjechaliśmy na ryby, po przejściu dużej wody, z pewnością wiele troci zeszło już do morza. Z wcześniejszych informacji, wiedzieliśmy o niewielkich srebrniakach. Podczas reskiej troci 16 i 17 lutego złowiono wyłącznie srebrniaki. Nie wybraliśmy jednak Regi na cel naszej wyprawy. W czterech pojawiliśmy się w Goleniowie, nad Iną. Po cichu liczyliśmy na kelty, a także srebrne ryby, które mogły wejść przy dużej wodzie i mocnych wiatrach na morzu i Zalewie Szczecińskim. Nad wodą przez cztery dni byliśmy praktycznie sami. W ciągu całego wyjazdu widzieliśmy czterech wędkarzy. Co zastaliśmy na miejscu? Lekko podniesiony stan wody nastrajał optymistycznie. Brak śladów na śniegu dawał nam pewność ,że nikt przed nami nie łowił. Taka świadomość tchnęła optymizmem. Ryby nie były jednak aktywne, lub najzwyczajniej w świecie zostało ich w rzece niewiele. Przez te dni nie mieliśmy kontaktu ze srebrną trocią. Przez cały wyjazd utrzymywał się mróz i marzły przelotki. Dopadało śniegu, miejscami około 20-30 centymetrów. Przeprawa nad brzegiem nie była łatwa. Super rozwiązaniem w takim wypadku, okazują się gumowe nakładki z kolcami na lód. Pierwszego dnia łowiliśmy w czterech powyżej Goleniowa. Rozeszliśmy się w różnych kierunkach, więc obłowiliśmy znaczny odcinek, mocno urozmaiconej tutaj rzeki. Sam zrobiłem w tym obfitym śniegu kilka kilometrów, pozostali podobnie. Łowienie było przyjemne, nie wiało więc można było precyzyjnie obławiać poszczególne miejsca. Z rzeki zeszliśmy jednak bez kontaktu z rybą. W drugim dniu podobna taktyka, każdy w inną stronę. Łowimy na dolnej Inie. Osobiście konsekwentnie trzymam się woblera, w styczniu były chyba skuteczniejsze od blach. Do auta wieczorem przybywam bez brania, podobnie Daniel z Krzyśkiem. Za to Piotrek ma dla nas niespodziankę!!! Podnosi ze śniegu 75 centymetrową samicę. Ryba wzięła pod wieczór, na prostym odcinku rzeki. Skuteczną przynętą okazał się pomarańczowy strażak Sendala. To pierwsza troć Piotrka z rzeki... za to jaka. Gratulujemy mu i cieszymy wzrok śnieżną rybą. Trzeba przyznać, że w Inie jak chyba w nigdzie indziej jeszcze w lutym można mieć spotkanie z pięknym keltem. Dowodem tego piotrkowa troć. W piątek przy zachodzie słońca złowiłem samca, także na prostce, także na woblera. Temperatura powietrza minus sześć i spory wiatr. Przy zachodzie lub na odcinkach osłoniętych dawało się wędkować. W ostatni sobotni dzień, łowiąc w Poczerninie, nie mieliśmy kontaktu z rybami. Ina pokazała nam się z innej perspektywy. Przez cały wyjazd niosła trąconą, lekko piaskową wodę. Poznaliśmy też, część jej górnego odcinka, o którym wiele słyszeliśmy w styczniu. Spokój i cisza nad rzeką wynagrodziły nam wszelkie niedostatki. Było warto.